Moja pierwsza tortownica była najtańszą, jaką znalazłam w markecie ze sprzętem kuchennym – okrągła forma z rozpinanym bocznym zapięciem, za kilkanaście złotych. Przez pierwsze dwa lata robiłam w niej serniki i torty urodzinowe z mieszanymi efektami, przypisując każde niepowodzenie przepisowi lub własnym umiejętnościom, a nie formie. Dopiero kiedy pożyczyłam tortownicę od koleżanki i te same przepisy wyszły wyraźnie lepiej, zrozumiałam, że forma ma znaczenie. Ten artykuł opisuje moje doświadczenia z kilkoma tortownicami przez lata i to, co bym zmieniła, wiedząc to, co wiem teraz.
Pierwsza tortownica – i dlaczego sernik wychodził nierówny
Przez dwa lata myślałam, że serniki wychodzą mi pęknięte przez złą temperaturę pieczenia. Eksperymentowałam z termostatem, przykrywałam folią aluminiową, próbowałam niższej temperatury przez dłuższy czas. Pęknięcia zmniejszyły się, ale nie zniknęły.
Dopiero kiedy przyjrzałam się dokładnie zamknięciu mojej formy, zobaczyłam, że boczna obręcz nie dociska się równomiernie do dna – z jednej strony była lekka szczelina, z drugiej dociskała mocno. Masa serowa przez całe pieczenie była wyżej z jednej strony, napięcie struktury ciasta było nierównomierne i sernik pękał przy chłodzeniu. Nierówne dociśnięcie bocznej obręczy do dna jest jedną z częstszych przyczyn pękającego sernika – i trudno to zauważyć bez dokładnego obejrzenia formy zanim się ją kupuje.
Druga tortownica – lepsza, ale w złym rozmiarze
Po tym odkryciu kupiłam lepszą tortownicę – z solidniejszym zapięciem, cięższą, z wyraźnie lepszą powłoką. Serniki wyszły dobrze przy pierwszych próbach. Problem pojawił się przy torcie urodzinowym – forma miała 26 cm, a przepis był na 24 cm. Biszkopt wyszedł za płaski, warstwy kremu były zbyt grube w stosunku do cienkiego ciasta, a przekrojony tort wyglądał jak kanapka, a nie jak tort.
Rozmiar tortownicy warto sprawdzić w odniesieniu do przepisów, których używa się najczęściej – a nie kupować „cokolwiek było w sklepie” bez konkretnego planu.
Odkrycie, które zmieniło moje serniki – papier do pieczenia na dnie
Przez lata wymarowywałam dno tortownicy masłem, posypywałam bułką tartą i liczyłam na to, że sernik samo odejdzie. Czasem odchodził, czasem nie – przy wyciąganiu zostawał kawałek spodu i trzeba było go skrobać z metalowego dna i doklejać do tortu z efektem, który na zdjęciach wyglądał jak klapa.
Przypadkowo zobaczyłam, jak ktoś wykłada dno formy papierem do pieczenia przyciętym w okrąg przed zapięciem obręczy. Wypróbowałam. Sernik wyszedł perfekcyjnie przy pierwszej próbie, bez ani jednego kawałka przyklejonego do metalu. Papier do pieczenia na dnie tortownicy przy sernikach eliminuje cały problem przyklejonego spodu jednym prostym krokiem – i której żałuję, że nie używałam od początku.
Błąd, który zniszczyłam dobrą formę – zmywarka
Moja dobra, solidna tortownica przeżyła dwa lata zanim zaczęłam myć ją w zmywarce. Przez rok nic nie zauważyłam. W drugim roku powłoka zaczęła się odbarwiać w kilku miejscach, a ciasto zaczęło przywierać w jednym konkretnym miejscu na dnie. Detergenty do zmywarek zniszczyły powłokę wolno, ale systematycznie. Kupiłam trzecią formę – tym razem myję ją ręcznie, zawsze.
Ta lekcja kosztowała mnie jedną dobrą tortownicę i pieniądze na nową. Mycie w zmywarce jest najszybszym sposobem na skrócenie życia formy z nieprzywierającą powłoką – i warto o tym wiedzieć zanim się to zrobi, nie po.
Co mam teraz i czego żałuję po drodze?
Aktualnie mam dwie tortownice – 20 cm i 24 cm – obie z dobrym zapięciem, obie kupione świadomie pod konkretne zastosowania. Tę mniejszą używam przy tortach dla czterech do sześciu osób, tę większą przy sernikach wielkanocnych i tortach urodzinowych.
Kilka rzeczy, których żałuję w związku z poprzednimi zakupami:
- że nie sprawdziłam szczelności zapięcia przy pierwszej formie zanim ją kupiłam;
- że kupiłam formę w złym rozmiarze bez sprawdzenia, jakie przepisy najczęściej używam;
- że myłam dobrą formę w zmywarce przez rok, zanim zauważyłam uszkodzenia powłoki;
- że przez kilka lat nie kładłam papieru do pieczenia na dnie przy sernikach.
Żadna z tych lekcji nie jest skomplikowana – każda jest prosta i oczywista po fakcie, i każda kosztowała mnie kilka nieudanych wypieków lub jedną dobrą formę zbyt wcześnie wyrzuconą. Gdybym wiedziała na początku to, co wiem po kilku tortownicach, wybrałabym jedną lepszą zamiast kilku coraz mniej złych.
Tortownice dostępne w ofercie sprzedażowej w tym miejscu.

Najnowsze komentarze